Tym razem recenzja kosmetyku, wobec którego mam mieszane uczucia. Niby mi się podoba, ale nie do końca.
Piankę do rąk Bath & Body Works dostałam na spotkaniu blogerek, które organizowałam wraz z Anne-Mademoiselle i Kamyczkiem :)
Opakowanie:
Przezroczysta buteleczka w kształcie przypominającym mi romb. Ładne, estetyczne i proste, podoba mi się. Pompka się nie zacina, ale wraz z rosnącym zużyciem pianka coraz mniej przypomina piankę, a coraz bardziej piankowodę :(
Zapach:
Tutaj jestem na nie. Niby w 100% zgadza się z nazwą Kitchen lemon, ale dla mnie jest zbyt intensywny. Dodatkowo pachnie CIFem lub tanim płynem do mycia szkła, jaki jest obecny w labach. Kilka dni po spotkaniu postawiłam piankę w łazience. Nie musiałam długo czekać, aż ojciec (lekko spanikowany) wybiegł z łazienki z pytaniem, czy tym CZYMŚ można umyć ręce, bo on właśnie umył ale pachnie to jak cytryna rodem z pracowni chemicznej i się biedaczek wystraszył, że wlałam tam coś i owszem do czyszczenia, ale nie rąk ;)
Konsystencja:
Im bardziej piankowa, tym fajniejsza. Mam nadzieję, że pod koniec opakowania pompka nie będzie wypluwała niespienionego płynu :(
Działanie:
Ot, zwykłe myjadło do rąk. Nie przesusza skóry dłoni, ale też ich nie pielęgnuje. Niestety chemiczna cytrynka utrzymuje się na nich dosyć długo, co mnie trochę drażni.
Wydajność:
Trochę lepsza niż klasycznych mydeł w płynie.
Podsumowanie:
Całkiem fajne myjadło do rąk. Najmniej podoba mi się zapach, ale to rzecz gustu.
Uważam jednak, że cena jest zdecydowanie za wysoka! Żałuję, że gdy byłam w Warszawie promocja w BBW już się skończyła - 8-10zł mogę zapłacić za tą piankę (w innej wersji zapachowej), ale 29zł na pewno nie!
+ wygodne i ładne opakowanie
+ fajna konsystencja (szczególnie na początku)
+ wydajność
- zapach
- cena
Piankę oceniam na 4, jest całkiem dobra, ale za droga.
Macie swoje ulubione mydła w płynie? :)
Widzę, że propozycja postów o butach na obcasie spotkała się ze sporym zainteresowaniem z Waszej strony - obiecuję, że za niedługo coś na ten temat napiszę :)
Pozdrawiam,
Uważam o niej dokładnie to samo! :) Gdyby nie ten zapach, to pianka jest fajnym bajerem, ale za takie pieniądze się na nią nie skuszę
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę, chociaż do tej cytrynki można się przyzwyczaić :)
UsuńSzkoda, że tyle kosztuje.
OdpowiedzUsuńzwykłe byle co :D
OdpowiedzUsuńech, niestety wiele "cytrusowych" zapachów zalatuje tanią chemią :(
OdpowiedzUsuńuwielbiam piankowe mydła BBW.. zawsze poluję na promocje :D
OdpowiedzUsuńtego zapachu nie znam, staram się zwykle przed zakupem powąchać i wyeliminowac śmierdziuchy :)
CIF... o nie! Wystarczy że go niucham podczas sprzątania :)
OdpowiedzUsuńcytrynka w kosmetykach niestety rzadko kiedy pachnie naturalnie:) dzięki za tę recenzję bo wiem, że koło tego kosmetyku mogę przejść obojętnie:P
OdpowiedzUsuńPróbuję ogarnąć to blogowe słowotwórstwo, ale mi nie wychodzi. Myjadło?! ;))
OdpowiedzUsuńA tak serio, to rozbawił mnie Twój tata :D Pozdrowienia dla taty :))
Ja lubię mydełka z Biedronki. Są tanie, wydajne i łatwo dostępne. Też mam tę piankę, ale czeka aż zużyję poprzednie mydełko.
OdpowiedzUsuńNie lubię zapachów cytrusowych, które zahaczają o chemię ;/
OdpowiedzUsuńA ja lubię mydła w płynie Dove
OdpowiedzUsuńintensywny zapach z pewnością by mi przeszkadzał.
OdpowiedzUsuńnie miałam jeszcze kosmetyku do mycia w formie takiej pianki.
Ej, a mi się podoba! Nawet zapach mogę ''znieść''. Są jeszcze wersje truskawkowe podobno, więc wiesz :D
OdpowiedzUsuńZa 29 zł - w życiu! ;)
Usuńale na promocji byś wzięła :P tzn. ja bym wzięła, a podobno teraz na wyprzedaży były po 10 zł ;]
UsuńJa lubie mydla kremowe, nigdy nie kupie innych, no i dodatkowo musi byc antybakteryjne ;)
OdpowiedzUsuńpiankowego cuda nigdy nie mialam, nawet innego producenta.
Dla mnie zapach jest na plus i ogólnie cały produkt jest zadowalający. Wszystko oprócz ceny, bo 30 zł to gruba przesada!
OdpowiedzUsuńPS POd koniec tworzy się taka sama piana jak na początku. Właśnie przed chwilką umyłam ręce po raz ostatni ;(
Cytrusowe zapachy często są strasznie chemiczne dlatego też staram się ich unikać.
OdpowiedzUsuńO tych piankach ogólnie czytałam sporo dobrego i chętnie bym po nie sięgnęła, ale raczej nie za standardową cenę :)