Zewsząd atakują mnie swatche elektryzująco niebieskiego linera Wibo. Dziś rano naszła mnie ochota na niebieską kreskę na oku. Przypomniałam sobie o istnieniu kremowego linera Creme - Eyeliner Alverde, który trafił do mnie z wymianki. Ciekawe dalszych wrażeń? Zaraz je opiszę :)
Opakowanie:
Zakręcany słoiczek, dosyć popularny wśród żelowych/kremowych linerów. Podoba mi się przezroczyste wieczko, przez które widać kolor produktu.
Zapach:
Przypomina mi zapach farbek plakatowych w tubkach z delikatną nutką jakiś kwiatków (i wszystko jasne :P ).
Konsystencja:
Kremowa, nawet lekko maślana. Produkt łatwo aplikuje się na pędzelek. Szkoda, że na tym kończą się jego zalety. Kosmetyk w ogóle(!) nie zastyga/wysycha na powiece, więc potarcie oka równa się starcie linera lub gorzej - jego rozmazanie.
Kolor:
Na pierwszy rzut oka 10 Midnight blue to ładny chaber wpadający w granat - cudo!
Na skórze okazuje się, że zawiera w sobie... drobinki! :(
Krycie pozostawia wiele do życzenia. Na powyższym zdjęciu widzicie 4 warstwy produktu, a krycie i tak jest dalekie od ideału. Trudno zrobić jakąkolwiek kreskę bez prześwitów, gdyż każda kolejna warstwa ściera poprzednią.
Trwałość:
Fatalna ze względu na zbyt łatwe ścieranie kosmetyku z powieki. Do zmycia powyższej smutnej minki wystarczyła mi woda z odrobiną mydła, a normalnie linery zmywam dwufazówką, bo nic innego ich nie rusza. Tu sama woda usunęła jakieś 95% linera.
Podsumowanie:
Oj, nie mam szczęścia do niebieskich linerów. Granatowy ELF był twardy jak skała, turkusowy Essence to porażka totalna, a Alverde równie zły.
Szkoda, wielka szkoda! :(
+ opakowanie
- fatalna trwałość
- drobinki
- prześwity
- w ogóle nie zastyga na oku
Sorry Alverde, tym razem niezaliczone.
Muszę szukać dalej albo zrobić to, co dziś - kreski granatowym Color Tattoo...
Pozdrawiam,
Kolor jest piękny, szkoda tylko, że nic poza tym :(
OdpowiedzUsuńNawet wygląda jak plakatówka :P
OdpowiedzUsuńa myslałąm ze bedzie bardzo intensywny :)
OdpowiedzUsuńuuu jaka szkoda :(
OdpowiedzUsuńkolor ma przecudowny, ale tylko w słoiczku i ta "trwałość" to żenada jakaś :/
ooo to kiepsko nie lubie nie trwałych eyelinerów;(
OdpowiedzUsuńSzkoda że trwałość slabiutka , bo kolorek naprawdę ładny
OdpowiedzUsuńFaktycznie, słabiutki.
OdpowiedzUsuńKiepski.
OdpowiedzUsuńI tak na szczęście pojawia się okazjonalnie raz na ruski rok w limitce ;)
OdpowiedzUsuńNie wiem nawet, nie mam dostępu do tych kosmetyków. Ten dostałam, wypróbowałam i nie polecam ;)
UsuńJedynie linery w płynie z Alverde są naprawdę świetne, bo te to tak jak pisałam, nie ma ich w normalnej sprzedaży więc chyba nawet lepiej xD
UsuńTa smutna minka wszystko wyjaśnia :/
OdpowiedzUsuńJa za to przejechałam się na turkusowym linerze z Bell. kolor intensywny, ale reszta tragedia ;] I na dodatek farbuje powieki :<
OdpowiedzUsuńZapamiętam i będę omijać kilometrowym łukiem!
Usuńojej :(
OdpowiedzUsuńSzkoda ze tak zachowuje się na skórze, a w opakowaniu wygląda wspaniale!
OdpowiedzUsuńOpakowanie mnie zwiodło!
Usuńto ostatnie zdjęcie jest mega! ;0
OdpowiedzUsuńszkoda!
OdpowiedzUsuńSzloda, trzeba szukac dalej ;)
OdpowiedzUsuńani nie mój kolor a drobinki to już tym bardziej :D
OdpowiedzUsuńDrobinkom mówię NIE. W opakowaniu nieźle się kamuflują :/
UsuńNie chcę mówić "a nie mówiłam", ale już rozumiesz czemu powędrował na nasz stół wymiankowy. Myślałam, że to ja mam jakieś lipne powieki :D
OdpowiedzUsuńTeraz masz pewność, że to liner jest lipny :P Może u Ali S. się sprawdzi?
UsuńKolejna, która przejmie "pałeczkę" ? :DD
UsuńByć może! Ciekawe, czy sprawdzi się u niej ten Essence Vintage District :)
UsuńJakiś czas temu bardzo lubiłam żelowe linery z Essence. Obecnie wróciłam do mojego ukochanego minerału z L'Oreal. Ładny kolor, choć ja nie lubię takich u siebie. Szkoda, że się nie sprawdził.
OdpowiedzUsuńJa te żele od Essence kochałam miłością najszczerszą dopóki nie odkryłam eyelinera od Vipery. Teraz się zastanawiam skąd ja brałam cierpliwość do codziennego mycia pędzelka po żelkach Essence...
UsuńSłabiutki :(
OdpowiedzUsuńw opakowaniu wygląda bardzo ładnie, no ale na dłoni już słabiutko;/
OdpowiedzUsuńrzeczywiście się nie spisuje... a w opakowaniu tak ładnie wygląda...
OdpowiedzUsuńŁadnie wygląda i nic poza tym :) I tak się właśnie 'nabieram' będąc na zakupach, ładnie wygląda biorę a później nadchodzi fala rozczarowania !
OdpowiedzUsuńojc szkoda że taki marny ten cień bo kolor mi się właśnie taki podoba
OdpowiedzUsuńSzkoda, ze to bubelek...
OdpowiedzUsuńOgolnie uwazam, ze kolorowka Alverde jest calkiem niezla, ale zawsze znajdzie sie jakas czarna owca ;)
Dokładnie! Każda firma ma hity i buble (albo same buble :P ).
Usuńdobrze ze nie uzywam eyelinerow :D
OdpowiedzUsuńRzeczywiście na swatchach wygląda bardzo niezachęcająco :\
OdpowiedzUsuńJa z kolorowymi też nie mam szczęścia :(
OdpowiedzUsuńszkoda że się nie sprawdził , ja nie używam eyelinerów ;d obserwuję ;)
OdpowiedzUsuńto ja podziękuję
OdpowiedzUsuńO! Szkoda! Lubię pielęgnację Alverde i myślałam, że kolorówka też mi się spodoba.
OdpowiedzUsuńNie mam dostępu do Alverde..zwykle żałuję ale nie w tym przypadku:D
OdpowiedzUsuń