Dzięki Hexxanie i organizowanej przez nią akcji HexxBox miałam możliwość przetestować trzy dobrze mi znane cienie Inglota w nieznanych mi wcześniej kolorach oraz błyszczyk Jelly Pong Pong Lo-Lip-Pop. Na dobry początek recenzja tego ostatniego.
Opakowanie:
Nie przepadam za błyszczykami, a na widok tego miałam uśmiech od ucha do ucha :D Wszystko z powodu zabawnego, może nawet trochę dziecięcego, designu opakowania.
Opakowanie jest fajne, ale też wygodne. Dziubek rozprowadza błyszczyk równomiernie, a sama tubka ma odpowiednią twardość - łatwo wydobyć z niej kosmetyk, nie pęka.
Zapach:
Owocowa truskawkowa guma rozpuszczalna :D Mega słodka i przez pewien czas wyczuwalna na ustach. Mi się podoba, ale część z Was może drażnić.
Konsysntecja:
Gęsty błyszczykowy ulepek. Ma lekką tendencję do wytrącania pigmentu, co nie jest związane z zepsuciem się produktu.
Tak wygląda po wymieszaniu vel rozprowadzeniu dziubkiem:
Jednolita tafla, baaaaaaaaaaaardzo błyszcząca.
Niestety, jak większość gęstych błyszczyków klei się, więc nie polegam go fankom rozpuszczonych włosów, szczególnie na wietrze!
Kolor:
Jestem posiadaczką odcienia Strawberry Slush, który jest zgodny i z odcieniem i z zapachem produktu. Błyszczyk delikatnie przyciemnia i podbija naturalny kolor ust. Zawiera w sobie drobinki. Na szczęście nie ma tendencji do wypływania poza kontur ust.
Lo-Lip-Pop w świetle dziennym:
Na ustach prezentuje się bardzo ładnie, nadaje im delikatny, uniwersalny odcień pasujący do każdego typu urody.
Trwałość:
Całkiem niezła, bo kilkugodzinna. Zjada się równomiernie, ale zostawia przeraźliwie tłuste ślady na sztućcach i kubkach, które trudniej domyć, niż te pozostałe po innych mazidłach.
Wydajność:
Do jednorazowego pokrycia ust wystarcza niewielka ilość produktu, więc tubka wystarczy na długo.
W sklepie igruszka.pl Standardowo kosztuje 44,90 zł, co moim zdaniem jest bardzo wysoką ceną za, jakby nie patrzeć, zwykły błyszczyk o ładnym zapachu. Cena promocyjna - 14,90 zł jest adekwatna do jakości produktu :)
+ zabawne opakowanie
+ wygodny dziubek
+ ładny kolor
+ piękny zapach
+ całkiem fajny efekt na ustach
+ trwałość
+ wydajność
- kleistość
- cena standardowa
Bardzo dziękuję Hexx za możliwość przetestowania tego produktu, a Was wszystkie zapraszam na jej bloga.
PS: przepraszam, że tak długo zwlekałam z recenzją, usiłowałam zrobić jak najlepsze zdjęcia :(
Błyszczyk oceniam na 4 i na pewno go zdenkuję tego lata :D
Wkrótce recenzja Inglotowych cudeniek :)
Pozdrawiam,
Jeśli o mnie chodzi wygląda zachęcająco ;) lubię tego typu błyszczyki !
OdpowiedzUsuńNie lubię błyszczyków, zwłaszcza klejących ;)
OdpowiedzUsuńale opakowanie bardzo fajne ma.
bardzo ładnie wygląda na ustach :)
OdpowiedzUsuńCena, jak dla mnie, nie do przyjęcia.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że ten kolor mile mnie zaskoczył i świetnie prezentuje się na Twoich ustach ♥
OdpowiedzUsuńDobra prezentacja :) i dziękuję za link :*
To ja dziękuję za przesłanie mi go testów, sama pewnie bym na niego nie trafiła :)
Usuńteż nie lubię błyszczyków, ale na Twoich ustach wygląda bardzo ładnie :)
OdpowiedzUsuńwolę szminki ale efekt podoba mi się bo jest idealny na lato :)
OdpowiedzUsuńLAdny kolorek ostatnio wolę szminki, ale ten blyszczyk wpisuje się w moje upodobania
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWyglada podobnie do blyszczyka, ktory byl w ostatnim angielskim glamour, jako dodatek ;) tylko razem z magazynem kosztowal £2 ;) tez wole pomadki ale do blyszczykow mam sentyment!
UsuńNasz błyszczykowy wątek - bez niego byśmy się nie znały! :(
UsuńŚlicznie wygląda na Twoich ustach :)
OdpowiedzUsuń