Wszystko na raz! Jestem dosłownie zawalona robotą i jeśli wierzyć mojej mamie, to już w ogóle mnie nie widać zza sterty papierzysk i komputera. Po zdenkowaniu żelu Balea mama dla odmiany wyjęła z zapasów żel pod prysznic Joanna Fruit Fantasy. Kiedyś lubiłam małe peelingi z tej serii, a jak sprawdził się żel?
Opakowanie:
Prosta butelka o pojemności 250zł. Plusem jest miękki plastik ułatwiający wydobycie resztek produktu,a także płaskie zamknięcie, dzięki któremu butelkę bez problemu postawimy do góry dnem. Jest ono szczelne, ale zarazem łatwe do otwarcia bez łamania sobie paznokci.
Zapach:
Seria Fruit Fantasy charakteryzuje się owocowymi zapachami . Tym razem wypróbowałam hawajski ananas. Zapach jest słodki, przypomina mi ananasy w puszce. Plus dla producenta za brak wyczuwalnej chemii, której się obawiałam ;) Aromat jest dosyć wiernie oddany, chociaż trochę brakuje lekko kwaskowatej nuty, charakterystycznej dla świeżego ananasa. Nie pozostaje na skórze po kąpieli.
Konsystencja:
Producent nazwał ten produkt kremowym żelem pod prysznic. Niestety krem występuje jedynie w nazwie.
W rzeczywistości jest to zwykły, średnio gęsty żel pod prysznic. Do kremowych żeli Dove mu baaaaaaaaaaaardzo daleko. Dodatkowo prawie w ogóle się nie pieni.
Działanie:
Żel dobrze robi to, co ma robić - myje. Całe szczęście nie wysusza skóra, za to skreślam żel na całej linii. Nie mam się do czego przyczepić.
Wydajność:
Żel nie należy do rzadkich, więc i wydajność mogę określić jako przyzwoitą.
Skład:
Aqua -woda
Sodium Laureth Sulfate - anionowa substancja powierzchniowo czynna (silny detergent) i substancja pianotwórcza
Cocamidopropyl Betaine - amfoteryczna substancja powierzchniowo czynna (łagodny detergent), dodatkowo stabilizuje pianę wytworzoną przez silne detergenty
Glycereth-2 Cocoate - niejonowa substancja powierzchniowo czynna i emulsjotwórcza
Coco-Glucoside - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emulgator O/W
Glyceryl Oleate - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty o właściwościach renawilżających
Glycol Distearate - emolient tłusty (działanie jak wyżej), dodatkowo pełni rolę emulgatora W/O i poprawia konsystencję produktu
Laureth-4 - jak wyżej
Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - zwiększa lepkość produktu i stabilizuje emulsję
Polyquaternium-7 - stabilizator piany
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca umożliwiająca wnikanie innych składników do skóry, humektant i konserwant
Panthenol - hydrofilowa substancja nawilżająca i humektant
Ananas Sativus Extract - ekstrakt z ananasa o działaniu delikatnie złuszczającym
Propylene Glycol - emolient tłusty, poprawia konsystencję i zmętnia gotowy produkt
Triethanoloamine - regulator pH
Disodium EDTA - sekwestrant (substancja chelatująca) i konserwant
Parfum - kompozycja zapachowa
Benzyl Alcohol - substancja zapachowa (o zapachu jaśminu ;) ), regulator lepkości i konserwant
Sodium Chloride - zwiększa lepkość produktu, jego użycie wymaga zastosowania niejenowych substancji powierzniowo czynnych
DMDM Hydantoin - konserwant
Methylchloroisothiazolinone - konserwant
Methylisothiazolinone - konserwant
CI: 16255 -barwnik
CI: 19140 - barwnik
Jak widzicie skład nie powala - silnie wysuszający detergent i kilka łagodniejszych, na szczęście mamy też substancje mające za zadanie nie dopuścić do wysuszenia naskórka. Dodatkowo sporo składników konsystencjotwórczych i konserwantów. Niewielka ilość ekstraktu z ananasa, więc zapach za pewne pochodzi od chemicznej kompozycji, która na całe szczęście jest dosyć udana.
Podsumowanie:
Żel jakich wiele. Nic mnie specjalnie nie zachwyciło, ale nie wyrządził też mi krzywdy.
+ wygodne opakowanie
+ całkiem przyjemny, niechemiczny zapach
+ konsystencja...
- ...niezgodna z nazwą produktu
+ nie wysusza skóry
+ dobrze myje
+ wydajność
- skład
Niby dobry, ale jednak nie zwalił mnie z nóg. 4 :)
Lubicie te owocowe żele? Który zapach jest Waszym ulubionym?
Pozdrawiam,!
nie lubię ananasa :D
OdpowiedzUsuńKiedyś mmiałam wielka ochotę na tę serię, ale mi przeszło po przeczytaniu kilku recenzji.
OdpowiedzUsuńMusi pięknie pachnieć:-)
OdpowiedzUsuńkochana nie ma źle skoro znalazłaś chwilkę na napisanie opinii ;) Żel czeka na okres wakacyjny, bo tylko wtedy jestem w stanie "polubić" się z ananasowymi kosmetykami (ale ananas jako owoc mogę jeść cały rok ;))
OdpowiedzUsuń10min dla siebie, 15h 50min dla excela ;)
UsuńKasia zaszalej 23 minuty dla siebie! ;)
UsuńMiałam kiedyś szampon o tym zapachu, i jakoś mi nie przypadł do gustu, zapach fajny, ale strasznie plątał włosy ;)
OdpowiedzUsuńNa żel się nie skuszę ;)
Szampon też mam w zapasach, ale chyba jeszcze trochę w nich postoi :P
Usuńja teraz go używam, ale tylko byle zużyć i otworzyć jakiś nowy :)
OdpowiedzUsuńteż sądzę, że to przeciętniak :P
Zapach musi być niesamowity :)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy polubiłabym go za zapach...chyba raczej nie.
OdpowiedzUsuńDla zapachu dałabym się namówić :)
OdpowiedzUsuńŻelu jeszcze nie udało mi się rozpocząć, na razie stosowałam peeling i szampon z tej serii i obydwa produkty przypadły mi do gustu. Szampon po dłuższym używaniu powoduje łupież, więc używam go z przerwami. Do żelu też pewnie kiedyś dotrę :)
OdpowiedzUsuńKusi mnie ta seria ananasowa niemożliwie, ale zapasów mam masę : (
OdpowiedzUsuń