Rok akademicki ruszył nie z kopyta, a z co najmniej czterech. Mam tyle pracy, że przestaję już ogarniać jak się nazywam. A przecież to dopiero początek! Pewnie zauważyłyście, że jest mnie tu ostatnio mniej. Niestety późne powroty sprzyjają jedynie pójściu spać, a nie pisaniu nowych postów i robieniu zdjęć. Mam nadzieję, że już niedługo wszystko się unormuje... oby!
Tym razem przyszła pora na produkt, który wiele dziewczyn uwielbia a ja... ja sama nie wiem, czy lubię, czy wręcz przeciwnie. Mowa o osławionej odżywce do włosów Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado i masłem karite.
Opakowanie:
Odżywka jest zamknięta w miękkiej, plastikowej tubie stojącej na zakrętce (podoba mi się detal w kształcie listka :D ). Zamknięte łatwo chodzi, bez problemu otwiera się je mokrymi rękami. Odżywkę łatwo wydobywa się z opakowania. Dodatkowo mam wrażenie, że bez problemu można ją zużyć do końca (pod światło widzę, że nic nie zostało na górze tuby).
Niestety trochę kosmetyku zostaje przy zamknięciu tuby, co nie wygląda zbyt dobrze i najzwyczajniej w świecie się marnuje.
Zapach:
Przedziwny, ale przyjemny. Czuję trochę awokado, trochę orzechów i odrobinę jakiegoś kwiatka :)
Konsystencja:
Jak pewnie zauważyłyście odżywka jest z gatunku tych gęstych.
Jednocześnie sprawia wrażenie mazistej, dzięki czemu bez problemu aplikuje się ją na włosy i nie spływa z nich.
Działanie:
Mimo całkiem fajnego składu i licznych naturalnych ekstraktów nie zauważyłam jakiegokolwiek działania odżywki na moje włosy. Wbrew obietnicy producenta nie zostały ani intensywnie odżywione, ani uelastycznione. Jedyny efekt, jaki zaobserwowałam to wygładzenie włosów, ale prawie każda odżywka to potrafi! Wielka szkoda, liczyłam na widoczne nawilżenie i odżywienie pasm. Najwyraźniej ta odżywka nie polubiła się z moją czupryną.
Wydajność:
Dobra, używałam jej naprawdę długo (2-3 miesiące, średnio 2 razy w tygodniu).
Podsumowanie:
Niestety nie dołączę do grona właścicielek włosów zachwyconych tym produktem. U mnie sprawdził się bardzo przeciętnie.
+ wygodne opakowanie
+ widać stopień zużycia produktu
+ odpowiednia konsystencja
- nie odżywia włosów
+ wydajność
Z definicji odżywka powinna odżywiać i pielęgnować włosy, ta z moimi tego nie robi więc tylko dostateczny.
Pozdrawiam i wracam do roboty,
A ją uwielbiam ;)
OdpowiedzUsuńMnie ona towarzyszy już dobre ponad pół roku, jak nie lepiej i hm.. no przez pierwsze miesiące świetnie się sprawdzała , teraz mam do niej taki mieszany stosunek ,bo wydaje mi się, że trochę mi obciąża czupryne i zaczyna ona przylegać :) Co do spotkania blogerek.. oby jak najprędzej znowu się spotkać ! :)
OdpowiedzUsuńSzampony i odzywki tej firmy były kiedyś moją miłością, ale potem zrozumiałym, że to jednostronne uczucie. :(
OdpowiedzUsuńDobrze wiedzieć:)
OdpowiedzUsuńJakoś produkty do włosów z Garniera mnie nie przekonują. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa jej jeszcze nie miałam, więc nie wiem po której stronie jestem - zwolenników czy przeciwników, a może po środku ;) Wygląda nieźle, faktycznie jest fajna, kremowa, przez co zyskuje na wydajności i też wygodę zapewnia podczas używania ;)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś wypróbuję, ale jeszcze nie teraz ;)
Trzymaj się Neneczko, mam to samo co Ty z czasem, dzieci do szkoły, praca, mnóstwo pracyyyyy, obowiązki, jejku nie mogę się połapać, ale musimy dać radę :)
Ciągle mam w planach spróbować i zawsze sięgam po czerwoną, czyli granat z drożdżami piwnymi :)
OdpowiedzUsuńszkoda, że się nie spisała ;/ ja ją bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńU mnie ona daje niezłe efekty, podobnie jak wersja z granatem :) Lubię się z większością odżywek z Garniera. Ale jak widać, co włos, to opinia ;)
OdpowiedzUsuńTez mnie nie zwalila z nog ta odzywka, szkoda, bo tez pokladalam w niej duze nadzieje, a robila z moich wlosow siano, wiec nawet o wygladzeniu nie bylo mowy
OdpowiedzUsuńJa byłam z niej całkiem zadowolona. Zdecydowanie gorsze są te z serii prowansalskiej, które testuję teraz. Pachną obłędnie, ale co do ich działania... Nie ma go po prostu.
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze sprawdzały się u mnie szampony z tej serii ale odżywka to faktycznie porażka!
OdpowiedzUsuńA ja z tą odzywką się polubiłam.
OdpowiedzUsuńszkoda, że wiele nie robi.. pewnie bym się z nią nie polubiła :)
OdpowiedzUsuńU mnie dawała bardzo dobre efekty.
OdpowiedzUsuńMam w planach jej wypróbowanie.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa czy będę z niej zadowolona czy wręcz przeciwnie :)
Mi ta odżywka niestety robi krzywdę. Mimo że mam puszące włosy i nigdy ich nic nie obciąża, ta odżywka powoduje powstanie na mojej głowie smętnych strąków. W dodatku włosy są dziwne w dotyku, jakby oblepione. Nawet ciężkie, silikonowe maski nie powodują takich szkód na moich włosach. Dla mnie bubel w najczystszej formie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! ;)
Ja właśnie zaczęłam ją testować. Ciekawa jestem ogromnie jak sprawdzi się u mnie.
OdpowiedzUsuńJa sama zaliczam się do osób uwielbiających ten produkt, szkoda, że u Ciebie nie do końca się sprawdził :)
OdpowiedzUsuńJeśli nie byłaś jeszcze nigdy na spotkaniu blogerek, zapraszam!
Spotkanie Śląskich Blogerek RYBNIK! :)
http://www.psychodelax3.blogspot.com/2013/10/spotkanie-blogerek-slaskich-rybnik.html