Wielokrotnie powtarzałam, że nie znoszę błyszczyków. Istnieje kilka wyjątków (potwierdzających regułę?), które toleruję, a czasem nawet lubię, np. Rimmelowy Stay Glossy. Na co dzień mówię im jednak wielkie NIE i do torebki wkładam po kilka pomadek. Dzisiaj padło na recenzję produktu, który utwierdził mnie w mojej niechęci do tego typu produktów.
Żelowy błyszczyk Gel Lipgloss z najnowszej serii Mary Kay at play trafił do mnie dzięki Ali. Nie, żebym wątpiła w dobre intencje koleżanki, ale zastanawiam się, czy nie jest on aby lekką aluzją do mojego gadulstwa ;) Pewnie domyślacie się powodu moich rozkmin wiecznie niezamykającej się buzi.
Opakowanie:
Jedyny plus tego produktu. Ładna, smukła tubka zdradzająca kolor kosmetyku. Jest ona bardzo poręczna i mieści się w nawet najmniejszej torebce czy kieszeni.
Sporą zaletą produktu jest też wygodny dzióbek, który dobrze rozprowadza błyszczyk na ustach. Niestety, w tym miejscu jego zalety się kończą.
Zapach i smak:
Brak, wszak to produkt reklamowany jako hipoalergiczny.
Konsystencja:
Sedno sprawy zawarłam w tytule postu. Błyszczyk jest tak gęsty, że doskonale skleja usta - stąd moja uwaga o gadulstwie ;) Obawiam się, że u małomównych dziewczyn zadziała jeszcze gorzej - sklei ich usta na amen. Po jego aplikacji nie próbuj pić czegokolwiek - sklejenie się ze szklanką lub butelką jest nieuniknione, no i te paskudne, tłuste ślady, wcale niełatwe do zmycia z naczyń. Lubicie rozpuszczone włosy? Nawet nie czytajcie dalej, tylko od razu porzućcie zamiar zakupu tego "cuda". Efekt tłustych, sklejonych włosów (i błyszczyka przeniesionego przez włosy na inne części twarzy) jest nieunikniony. Chyba, że nie macie nic do stylizacji, a zamarzył Wam się szalony irokez - wtedy ten produkt ma szansę się sprawdzić.
Kolor:
W moje ręce trafiła na pierwszy rzut oka ładna czerwień nazwana Hot Tamale. Pff, jaka czerwień? Chyba tylko w tubce! Na ustach wcale nie widać koloru, jedynie sam połysk (górne zdjęcie z lampą, dolne bez).
Ale za to jaki połysk! Tak wulgarnie wyglądającego kosmetyku dawno nie widziałam. Sztuczny, plastikowy i kojarzący się z paniami przy drogach. Co za masakra! Próbowałam aplikować mniejszą ilość - wtedy nie widać nic, jedynie usta kleją się jak po Kropelce czy też innym Super Glue. Koszmar, koszmar i jeszcze raz koszmar!
Trwałość:
Jak na supergęściocha przystało - wielogodzinna. W przypadku tego produktu to jego wada, a nie zaleta.
Wydajność:
Mogłabym skopiować poprzedni punkt zamieniając jedynie słowo "wielogodzinna" na "jest nie do zdenkowania".
Podsumowanie:
Takiego beznadziejnego błyszczyka już dawno nie miałam. O ile do szminek MK nic nie mam (chociaż są lepsze w ich cenie), to ten błyszczyk wyjątkowo im się nie udał. Chcieli zrobić tańszą serię, ale nie wyszło. 35zł? O 34zł za drogo.
+ wygodna tubka
+/- brak zapachu i smaku
- paskudna, kleista konsystencja
- sklejanie ust
- zostawianie śladów na wszystkim
- klejenie się do włosów
- mega trwałość
+/- wydajność
Z przykrością oceniam ten produkt na 1 i nie polecam go żadnej z Was.
Mary Kay się nie popisało.
Udanego wieczoru,
faktycznie kiepski :(
OdpowiedzUsuńpo takiej żelkowej formule nie spodziewałabym się jakiegoś zdecydowanego koloru ;)
OdpowiedzUsuńkleików też nie lubię a już szczególnie gdy co rusz wpadają w nie włosy brrrrr
Inne mniej lub bardziej klejące błyszczyki, jakie miałam, dawały kolor, a nie tylko chamski i tandetny połysk :)
Usuńhahah uśmiałam się ;D
OdpowiedzUsuńteż nie lubię takich glutów na ustach :D
Matowa, ładna szminka to jest to !
Jeśli się klei to u mnie juz jest zupełnie nie brany pod uwagę. Zwłaszcza, że mam długie włosy i wiadomo jak długie włosy działają z błyszczykami ;)
OdpowiedzUsuńhttp://anja-frog.blogspot.com/
Właśnie go testuję, skleja niemiłosiernie ;/
OdpowiedzUsuńa ja się z nim od wczoraj zaprzyjaźniam, ale co z tego wyjdzie zobaczymy ;p Kasia nie Ty nie jesteś gadatliwa ;p
OdpowiedzUsuńWcaaaaale :P
UsuńFirma coś słabo się postarała....aczkolwiek po żelowym błyszczyku nie oczekiwałabym za wiele ;)
OdpowiedzUsuń35zł za klej? Bez przesady, za tą cenę można kupić FAJNY błyszczyk :)
UsuńJa średnio przepadam za Mary Kay ;/
OdpowiedzUsuńbez szału ;/
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńmożna dać teściowej - a nuż sklei jej usta :D
Usuńszkoda bo na ustach wygląda ładnie
OdpowiedzUsuńJa też wolę pomadki, ale nie gardzę też całkiem błyszczykami:D
OdpowiedzUsuńmam o nim dokładnie takie samo zdanie :/
OdpowiedzUsuńBardzo brzydko wchodzi w załamania. Ja ostatnio zużywam mojego Pat & Rub :)
OdpowiedzUsuńNie, dziękuję :/
OdpowiedzUsuń