Wiele razy powtarzałam, że moje ulubione mazidła do ust to matowe (ewentualnie satynowe) mazidła. Nie zmieni tego nawet armia balsamicznych pomadek, która w ciągu ostatniego roku szturmem opanowała moją szufladę. W Belfaście znalazłam nowość marki Revlon - Colorburst Matte Balm. Klasyczna wersja ich kredek przypadła mi do gustu (więcej tutaj), więc bez wahania zdecydowałam się na nowość (poza matowymi do oferty weszły też kredki dające intensywny połysk). Jak możecie się domyślać przeżyłam spore rozczarowanie. Powody poznacie za moment.
Tak jak w przypadku klasycznej wersji mamy do czynienia z kredką. Niewątpliwym plusem jest wygodny kształt sztyftu i sprawnie działający mechanizm wkręcania i wykręcania.
Zapach:
Identyczny jak w pozostałych wersjach - mentolowy. Nie jest jednak przesadnie intensywny, więc dziewczyny nieprzepadające za tego typu aromatami i tak powinny znaleźć coś dla siebie.
Konsystencja:
O ile w przypadku wersji klasycznej byłam zadowolona, o tyle matowa kredka jest o wiele za sucha, co niestety ma przełożenie na efekt.
Trochę wysusza usta i podkreśla ich każdą, nawet najmniejszą niedoskonałość. Sam efekt jest niemalże kredowy i prawdę mówiąc niezbyt mi się podoba.
Kolor:
W PL mamy dostępnych zaledwie kilka odcieni, największy wybór był w Boots (w Superdrugu też średnio, przynajmniej w lutym).
Wybór padł na różowy 205 Elusive Insaisissable, który w pierwszej chwili na dłoni prezentował się całkiem ładnie. Niestety, na ustach prezentuje swoją kredową naturę.
Kilkugodzinna, zjada się dosyć równomiernie. Swoją drogą nie wiem, czy w tym przypadku to zaleta.
Wydajność:
Jak to u Revlonowych kredek - ogromna. Pewnie puszczę ją w świat zanim zużyję nawet 1/10 sztyftu ;)
Podsumowanie:
Niestety matowe wykończenie kredek Revlon Colorbusrst mnie nie uwiodło, mimo ogromnej sympatii do wszelkich naustnych matów.
+ estetyczne i wygodne opakowanie
- zbyt sucha konsystencja
- podkreślanie niedoskonałości ust
+/- gama kolorystyczna (w PL bardzo uboga)
+/- trwałość
+ wydajność
Tym razem zawiodłam się na tej marce. Matowa kredka dostaje 2+.
Jak Wasze przygotowania do świąt? Moje ograniczają się do spakowania walizki :)
Buziaki :*
Widzę właśnie, że na ustach ta pomadka nie wygląda za ładnie. Post fajny ;) I mnie osobiście nie przekonało to do zakupu w przyszłości ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, Agata :*
faktycznie nie wygląda zachęcająco na ustach :(
OdpowiedzUsuńnie wychodzi rewelacyjnie ;/ a wszystkie firmy się rzuciły na te kredki a nie zawsze dobrej jakości..
OdpowiedzUsuńTe klasyczne kredki są całkiem niezłe, chyba matowa wersja średnio im wyszła :(
UsuńO kurczę, faktycznie kiepsko wygląda :( A ja napaliłam się na jeden kolor... Na szczęście wysoka cena mnie powstrzymywała
OdpowiedzUsuńMiała straszną ochotę na te kredeczki, ale skoro są tak samo mentolowe, jak wcześniejsze wersje, to odpuszczę. Z tym matem to już w ogóle przesadzili.
OdpowiedzUsuńNa zdjęciu widać, że ten mat to taki trochę nie do końca matowy. Szału nie ma, ale dramatu też nie.
OdpowiedzUsuńWłaśnie jest mega matowy, jak kreda - wspominałam, że na zdjęciu wygląda o wiele lepiej niż na żywo.
UsuńJaka szkoda, taki ładny kolor. Miałam je ostatnio kupić, dobrze, że zrezygnowałam.
OdpowiedzUsuńWielka szkoda! :( Maja takie piękne kolory.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście nie wygląda najlepiej :/
OdpowiedzUsuńKolor świetny! Ale faktycznie na ustach nie wygląda za dobrze. Bardzo podkreśla suchotki :(
OdpowiedzUsuńJa mam dokladnie ten sam kolor i bardzo polubilam ta kredke! dluuugo zwlekalam z kupnem ze wzgledu na mentolowy zapach, ale on szybko sie ulatnia i zupelnie mi nie przeszkadza ;) ja dalabym tej kredce wiecej gwiazdek ;)
OdpowiedzUsuńmam tę pomadkę i mam zupełnie inne odczucia. ja jestem z niej zadowolona :)
OdpowiedzUsuńTo może trafiłam na jakąś felerną pierwszą partię?
UsuńNo cóż, szkoda :)
OdpowiedzUsuńwielka szkoda, kurcze :(
OdpowiedzUsuńWyglada malo atrakcyjnie, choc sam kolor calkiem ok ;)
OdpowiedzUsuńNa ustach prezentuje się tragicznie!
OdpowiedzUsuńszkoda, że się nie sprawdziły...
OdpowiedzUsuńBrzydko wygląda na ustach. Podkreśla suche skórki i w ogóle sprawia jakby były wysuszone na wiór.
OdpowiedzUsuńŁe, a myślałam, że mnie oczarujesz :(
OdpowiedzUsuńTeraz dopiero dotarłam do Twojego posta i patrząc na zdjęcia oraz czytając Twoje odczucia odnoszę wrażenia, że mamy zupełnie inne produkty.... a posiadam ten sam kolor LOL Czary mary, słowo daję ;) nawet efekt na ustach uzyskuję zupełnie inny...balsam ładnie stapia się ze skórą warg i nie ma tego kredowego wykończenia.
OdpowiedzUsuń