Dzisiaj mam dla Was mały mobile mix z Krakowa :)
1. Obowiązkowy punkt programu - Rynek :)
2. Polecana przez Anne-Mademoiselle orzechowa babeczka w Cupcake Corner na Brackiej. O ile babeczka mi smakowała, to kawy mrożonej nie polecam - jedna z najgorszych, jakie piłam!
3 i 4. Spacerem doszłam na Wawel i...
5. ...odwiedziłam zionącego ogniem co 4 min smoka :D
6. Dalej spacerem w kierunku Kazimierza.
7. Powrót na Rynek.
Idąc z Kazimierza w kierunku Rynku odwiedziłam słynną lodziarnię na Starowiślnej 83. Lody faktycznie smakowały rewelacyjnie! Oczywiście nie mogłam się zdecydować na smak i wybrałam kakaowe, bakaliowe, poziomkowe i borówkowe - wszystkie przepyszne. Lody te miały być małą przekąską, a stały się właściwie obiadem, nie miałam ochoty na nic więcej. Cena 2,50zł za wielką gałkę fantastycznych lodów jest moim zdaniem rozsądna.
Później wybrałam się jeszcze do parku, a na sam koniec do Galerii Krakowskiej. W polskim MACu ewidentnie nie umiem robić zakupów - weszłam i wyszłam, ale tym razem nie mogę powiedzieć złego słowa na obsługę ;) Niewielkie zakupy zrobiłam w aptece na środkowym poziomie galerii:
Jak widać nie ma tego dużo ;) Jedynie osławiony olejek myjący Ziaja, wcierka Jantar i mydło Savon Noir.
Po drodze znalazłam też "moją" Colę.
Bardzo się cieszę, że dopisała mi pogoda :)
PS: beznadziejna ze mnie modelka, wiem.
Rano miałam miłą niespodziankę - jest Was już ponad 200! Dziękuję :*
Pozdrawiam,


